Ojciec pierwszego Fallouta wskazał trzy elementy, których twórcy RPG-ów powinni unikać za wszelką cenę. Tim Cain skupił się na zmorach gier, z jakimi na co dzień spotykamy się w wielu produkcjach – jednowymiarowych NPC-ach, zalewaniu nas informacjami oraz misjach polegających na eskortowaniu. Ostatnia z wymienionych bolączek to coś, przez co niejeden użytkownik cisnął padem o ziemię. Doświadczony deweloper podzielił się jednak kilkoma radami dla kolegów po fachu.
Tim Cain skrytykował (nie po raz pierwszy) schematyczne podejście do bohaterów niezależnych. Jego zdaniem zbyt często w grach pojawiają się postacie sarkastyczne, którym na niczym nie zależy. Prawdziwym problemem jest to jednak wtedy, gdy nie idzie w parze z głębią – unikatowymi cechami bądź historią wyróżniającą takiego NPC-a. Jeśli włączymy do drużyny podobnego towarzysza, zwykle będzie on ostro oceniał nasze poczynania. Cain uważa, że powinniśmy móc skonfrontować się z kompanem, chociażby drogą dialogu czy permanentnego uśmiercenia.
Kolejnym grzechem twórców RPG-ów wymienionym przez dewelopera są misje oparte na eskortowaniu. Trudno nie pokiwać głową, gdy Cain mówi o blokowaniu się NPC-ów w dziwnych miejscach czy ich powolnym poruszaniu się. Przez to właśnie zamiast dotrzymywać im kroku, gracz znajduje się zwykle kilka metrów przed nimi. Rozwiązaniem może być oddanie w nasze ręce pojazdu, który uprzyjemni podróż, nie wykluczając jednocześnie walki czy innych wyzwań.
Na koniec pozostają jeszcze informacje o świecie bądź fabule przekazywane za pomocą długich przerywników filmowych lub dialogów. Najgorzej, gdy przyjmują one formę wykładu, zmuszając nas do biernego słuchania. Cain podkreślił, że w takiej sytuacji gracz zawsze musi mieć możliwość pominięcia sekwencji. Lepszym rozwiązaniem jest jednak umieszczenie lore’owej wiedzy w odkrywanych dziennikach, książkach czy nagraniach. Dzięki temu staje się ona opcjonalna.
Źródło:
Krzysztof Kałuziński - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2025-11-16 08:11:45
|
|
|